Idziemy z plecakami, umieramy z głodu, padamy ze zmęczenia i dźwigania ciężaru, który już powoli mnie przygniata. Wreszcie dochodzimy do przystanku autobusowego w celu złapania autobusu, który zawiezie nas do miejsca z którego musimy wziąć następny autobus żeby trafić na dworzec i trzecim autobusem dojechać do Kalamitsi. Bo to taka wiocha, że 3 auta na dzień można spotkać.
sobota, 9 maja 2015
poniedziałek, 4 maja 2015
ASR. Autostopem do Grecji
Pamiętam swojego pierwszego stopa jak dziś. Banda czternastoletnich dzieciaków wybrała się na obóz sportowy i strasznie chciała się dostać do McDonalda, który znajdował się w miejscowości obok. Nigdy nie zapomnę jak we czwórkę władowaliśmy się jakiemuś biznesmenowi do auta, który zatrzymał się aby sprawdzić drogę na mapie i do tej pory uważam, że był to większy hardkor niż spanie przy autostradzie w Serbii. Bo właśnie to robiłam kilka dni temu. Ale od początku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)